8 marca 2017

Dobry wieczór, groszki

Znamy się nie od dziś — wiecie więc zapewne, że nie lubię nieporozumień, więc, gdy czegoś długo nie dodaję, czuję potrzebę usprawiedliwienia się lub jakiegokolwiek kontaktu z Wami. Cóż, polecę prosto z mostu — posypało mi się. Zapewne wiecie, jak to jest, gdy bliska osoba odchodzi, umiera albo musi walczyć o każdy oddech. Nie mam głowy do pisania, próbowałam, ale różnie bywa z podejściem, czasem, nie chcę niczego na siłę. Trochę mnie sprawy prywatne przytłoczyły, dopiero powoli zaczynam się ogarniać. Odnajduję dziwną ulgę w korekcie początkowych rozdziałów, więc, jeśli macie jakieś zastrzeżenia do nich, uwagi, sugestie, podzielcie się nimi, proszę, pod tym postem.
Do zobaczenia. Mam nadzieję, że niedługo. Przepraszam.

10 komentarzy:

  1. Nie masz za co przepraszać. Każdy ma czasami gorszy czas. Ja sam ostatnio mam niewiele czasu, dlatego utknąłem na Nesce i jeszcze się tutaj nie pojawiłem, ale... najpierw ogarnę względnie remont, choćby podłogi, bo przy tym jest najwięcej bałaganu, a potem do ciebie powrócę. Dla każdego też czymś innym jest ukojenie w bólu, ja np lubię pisać, by czasami odgrodzić od siebie te negatywne myśli. Ty wolisz poprawiać. Akceptuję to. Ja już ci pisałem co było niejasnego dla mnie w Kotku. Jakbyś chciała się o coś dopytać czy coś, to masz mojego maila.

    A tak przy okazji, bo może cię zainteresuje.
    Tomek zaparkował przed dziwnym budynkiem. Zdaniem Pauliny, ta ruina wyglądała na całkiem opuszczoną. Nawet przez moment bała się z nim iść, bo wyraźnie zmierzał do wejścia na starą i ciemną klatkę schodową. Szybko jednak pomyślała, że jej obawy są zupełnie nieuzasadnione, bo przecież była ze swoim chłopakiem, który zawsze się o nią troszczył i nie pozwoliłby na to, by coś złego ją spotkało. Na tyle mu ufała.
    – W kieszeni mam latarkę – powiedział i zatrzymał się, a gdy ją wyjęła, to ponownie zaczął kuśtykać, pomagając sobie przy tym jedną kulą.
    – Dokąd idziemy?
    – Na dach – odpowiedział, a jego oczy przy tym dziwnie zabłysły.
    Zdaniem Pauliny, było to mocno przerażające, ale pomimo tego nie miała zamiaru rezygnować z niespodzianki, więc ucieczka tym bardziej nie była jej w głowie.
    „Nie jesteś sama” – serdecznie zapraszam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, rozumiem. Przejrzę jeszcze Twoje komentarze.

      Usuń
  2. Trzymaj się, kochana :*:*
    Poukładaj sobie wszystko, nic na siłę i wracaj jak tylko będziesz gotowa... My poczekamy na rozdział cierpliwie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ojejku, trzymaj się! ;* Są rzeczy ważne i ważniejsze, którymi trzeba zająć się w pierwszej kolejności. Zaczekamy, aż wszystko sobie poukładasz.
    Jeszcze raz: trzymaj się.

    OdpowiedzUsuń
  4. Trzymaj się! Doskonale znam uczucia związane z pożegnaniem bliskiej osoby lub sam strach o nią... I wiem, że słowa pocieszenia nijak nie pomagają. To trzeba po prostu przeżyć. I tyle.
    Jak się pozbierasz, to pamiętaj, że masz do czego wracać. My tutaj cierpliwie na ciebie poczekamy :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Trzymaj się! Są sprawy znacznie ważniejsze od blogowania. Jak wszystko już Ci się poukłada, to będziesz mogła napisać już na spokojnie, a i tak wszyscy wierni czytelnicy na pewno tu zajrzą po publikacji kolejnego rozdziału, nawet, jeśli miałaby pojawić się po dłuższej przerwie.

    OdpowiedzUsuń

Zostaw po sobie coś więcej, a obiecuję, że nie tylko ja na tym zyskam.

SZABLON WYKONANY PRZEZ TYLER DLA BLOGA
http://kot-z-maslem.blogspot.com/